Na samym początku moich studiów magisterskich szczęśliwym zrządzeniem losu trafiłem pod skrzydła prof. dr hab. Jacka Jani. Temat pracy wybierałem oczywiście pod kątem jak najdłuższego przebywania na znacznych wysokościach, wynikiem czego masę wakacyjnego czasu poświęciłem kursowaniu między Świstówką Roztocką, Zawratem, Kozią Dolinką oraz Kościelcem. Na szczęście w tych badawczych eskapadach towarzyszyła mi zawsze moja dzielna Aga oraz podczas niektórych wypadów dodatkowo dwójka zapaleńców ze Studenckiego Koła Naukowego Geografów Uniwersytetu Śląskiego – Krysia i Piotrek. Podczas jednego z fantastycznych wyjazdów pracami badawczymi kierował sam Pan Profesor. Praca polegała na bieganiu ze sprzętem geodezyjnym i akumulatorami służącymi do jego zasilania po gruzowiskach Tatr Wysokich. Zabawa przednia i właśnie chyba ta „szerpańska radość” sprawiła, że Pan Profesor dostrzegł mnie jako członka wyprawy badawczej UŚ na Spitsbergen. Propozycja wzięcia udziału w tej przygodzie była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności.