Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasze sylwetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasze sylwetki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2012



Zapraszamy na wystawę Górskiej Fotografii w Cafe & Galery O'joj - Katowice, 3 maja 20. Wystawa czynna od 12 kwietnia 2012 przez 2 tygodnie.

sobota, 6 sierpnia 2011

;-)


"...mistrzostwo jest pewną wartością, którą rozwijamy - można być zwycięzcą, ale nie być mistrzem. Mistrzostwo jest maestrią. Ten, kto jest pierwszy, nie zawsze musi być mistrzem. Mistrzostwa trzeba się uczyć, do mistrzostwa trzeba dojrzewać. Mistrzostwo jest jak pień drzewa, gdzie gałązki mogą być kolejnymi etapami zwyciężania. Jest czymś, co stanowi o sile człowieka, jego potencjale."


Robert Korzeniowski

czwartek, 3 czerwca 2010

Tatrzańska kuracja odchudzająca ;)


Początki wysokogórskiej przygody datuje się w moim przypadku na okres liceum. Zauroczony Tatrami podczas wyjazdów klasowych postanowiłem wziąć udział w letnim obozie zorganizowanym przez prof. W. Palucha. Pod koniec roku szkolnego otrzymaliśmy harmonogram wyjazdu oraz listę niezbędnych rzeczy, które powinniśmy wziąć ze sobą na wyprawę. No i zaczęły się pierwsze kłopoty, które zapoczątkowały lawinę tragicznie śmiesznych wydarzeń.

sobota, 15 maja 2010

Trochę o mnie i moich początkach w górach…


Bardzo wcześnie zauroczyłem się górami. Pamiętam migawkami swoje pierwsze wycieczki po Tatrach z rodzicami i młodszą siostrą. Miałem wtedy 5 lat. Z początku grymasiłem, że trzeba tyle łazić, a siostra jest noszona, – choć tutaj zaraz dodam, że też dzielnie chodziła, z tymże jak już ktoś był noszony to ona. Spodobało mi się jednak, że mimo tego, iż jestem taki mały, mijam mnóstwo ludzi. Byłem od nich szybszy! Jakże miło było doświadczać, że przeganiam dorosłe osoby. A przy schodzeniu to w ogóle potrafiłem się rozszaleć – tak fajnie się skakało po kamiennych stopniach… Samo doświadczanie przyrody też było niezwykłe. Wielki deszcz i całkowite przemoczenie, widoki ze szczytu, zimne strumyki, porywy mocnego wiatru, zapach choinek i miś, który może w każdej chwili wypaść, więc trzeba być czujnym. Taki świat szybko przypadł mi do gustu.

piątek, 14 maja 2010

Moje początki z górami



Gdzie zaczęła się moja przygoda z górami? Chyba tak jak większości osób, które swoją większą lub znaczną część życia poświęciły górom – w górach… niskich. Każdy z nas, jako dziecko wylądował chyba na wycieczce GÓRSKIEJ wraz z rodzicami. Tam po raz pierwszy poczuł kamienistą, może już troszkę niewygodną ścieżkę pod stopami. Poczuł trud podejścia po stromym stoku. Usłyszał radosny strumyk i z ciekawością zaczerpnął wody „na spróbowanie”. Tam docenił cień drzew w upalnym dniu i długim szlaku. Tam zachwycił się przyrodą, innym otoczeniem, innym wręcz – światem. I chociaż dzisiaj patrząc wstecz, stwierdzamy, że to były proste, często zbyt komercyjne wycieczki, to jakiś sentyment pozostaje. Bo nie zapomnę nigdy wycieczki z rodzicami i siostrą do Korbielowa, skąd szło się długimi godzinami dla nas, dzieciaków, na Pilsko. I radosnym równie powrocie, gdy na zabój zbiegaliśmy ścieżką, wołając: „Patataj!”. Nie można też zapomnieć wycieczki szkolnej w najstarsze polskie góry – Góry Świętokszyskie. Tam rozkrzyczaną gromadą wbiegało się na Święty Krzyż, gdzie z podekscytowaniem zwiedzało się chłodne, tajemnicze mury klasztoru, lub zdyszani odpoczywaliśmy na wzgórzu ruin zamku w Chęcinach.